17 marca 2015 r.Witam w ostatnim wpisie poświęconym wyprawie do Irlandii.
Tego dnia po tradycyjnym już "Irish Breakfast" ruszyliśmy koło 11-stej na ulice Dublina świętować św.Patryka.
Jest to czas, gdzie do stolicy Irlandii zjeżdża się kilkaset tysięcy turystów z całego świata by rozkoszować się smakami % z całego świata.
W pubach jest wtedy tłoczno, gwarnie, ludzie tłumnie bawią się na ulicach, skwerach, pasażach spacerowych, pubach, restauracjach, specjalnych do tego miejsca przygotowanych miasteczkach itd.
W tym roku pogoda dopisała więc nie było się czym martwić.
Nasza przygoda zaczęła się już w podmiejskim pociągu do centrum miasta. Na pierwszy plan ruszył tradycyjnie już Guinness oraz Yege :-)
Natomiast trekking po pubach zaczął się od spotkania z kumplem mego kompana podróży, który tego dnia stał się 3-cim członkiem ekipy Tour-Beer St.Patrick's Day
![]() |
| Maska? Gość uciekł z planu filmowego |
![]() |
| Na Templare Bar |
Niestety nie jestem wstanie wymienić wszystkie puby jakie tego dnia odwiedziliśmy, dlatego wpis będzie krótki i treściwy. Zastąpią go raczej fotografie jakie udało mi się zrobić podczas Liquid Lunch nad Party.
Z takich ciekawostek jedynie nadmienię, że jako już nieświeży kompan, zostałem poddany testowi smaku i udało mi się ugryźć (przy pękających ze śmiechu kompanach podróży) 6 kęsów Burito Extra - w skali ostrości od 1 do 6 - był to max.
No cóż - płakałem i kąsałem to Burito zapijając nieco sosem i piwem, który raczej uczucia ognia w mojej jamie ustnej nie gasił. Nie będę się też rozpisywał na temat trunków oraz drinków jakie przelały się przez nasze gardła.
Jednym słowem podsumowania - jest to dzień, gdzie wszyscy Irlandczycy piją aż się zmęczą :-)
![]() |
| Dali niezły koncert |
Party zakończyliśmy w lokalu podczas niezłego koncertu na dwie gitary. Grajki nieźle dawali czadu, doprowadzając Nas i wszystkich wokół do ekstazy. Ten wieczór na długo zapiszę się w mojej pamięci.
No może nie do końca skończyliśmy ten dzień w pubie - moi kompani na bani skorzystali jeszcze z extra przejażdżki .... reszta bez komentarzy :-)
![]() |
| Cobra czy my wiemy co my w ogóle robimy??? |
![]() |
| Aaaaaaaaaaaa |
Pozostał tylko żal, że wszystko co dobre tak szybko się kończy. I że jutro czeka mnie powrotny lot do Polski. Będzie co wspominać.
Kto wie? Może jeszcze w tym roku odwiedzę Irlandię po raz czwarty?
Slainte (sloancie)
18 marca 2015 r.
Dzień wylotu, samolot opóźniony o 30 minut, pogoda jak latem, ciepło. Aż nie chce się wylatywać.
Lot w miarę spokojny, choć słynna linia mnie nieco wymroziła na 10.000 tyś. metrów. Klima nieźle dawała albo w luku bagażowym była dziura :-) hehehehe
![]() |
| W Dublinie |
![]() |
| W powietrzu |
![]() |
| W Polsce (Wrocław) |
We Wrocławiu wylądowałem planowo 17.15. Czekał mnie 2 godzinny powrót do domu autkiem.
Do następnego razu.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz