Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Energylandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Energylandia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 lipca 2018

Energylandia - odsłona druga


Hello Everybody :-)

Wiemy..... dłuuugo nas nie było. Mamy dużo zaległych wpisów, które będziemy systematycznie uzupełniali. Oczywiście nadal możecie Nas obserwować na Facebook'u gdzie znajdziecie aktualne wiadomości, do czego serdecznie zachęcamy i zapraszamy.

Dziś zapraszamy Was do drugiej odsłony Energylandii - 2-dniowego wyjazdu grupy English Team, która w ramach wakacji testowała po raz 1-szy w życiu ekstremalne zabawki w największym parku rozrywki w Polsce. Dlaczego zatem druga odsłona? Bo dla mnie osobiście jak i organizatora wyjazdów to druga wycieczka w to miejsce.

ENERGYLANDIA - ZATOR
Lokalizacja: Zator k/Chrzanowa, ul.3 maja 2 przy trasie 44.

Aktualna mapa 2018 rok

Cena biletu indywidualnego w sezonie 2018 - wynosiła: 119 zł od os.
Ulgowy dostępny w cenie 79 zł jeśli twoje dziecko nie przekracza wzrost 1,40 m.

Jak dojechać? To zależy skąd podróżujecie. Wszystkie potrzebne informację znajdziecie na głównej stronie Energylandii - www.energylandia.pl

2 lata po ostatniej wizycie w Energylandii Zator doczekał się nowych mega odjazdowych atrakcji.
Po przybyciu na miejsce naszą "Renią" :-D nastąpiła szybka orientacja co i gdzie się znajduje przy pomocy mapy i zaczęła się nasza przygoda. I choć trochę w uszczuplonym składzie ekipowym to zabawa była przednia :D

Witajcie w Energylandii :-D
Na 1 ogień poszedł największy wyciskacz łez i łamacz kręgów szyjnych :-D - czyli Roller Coaster Mayan. W skali od 1 do 10 - dziś daję mu 9 pkt, - choć pewnie ocena będzie bardziej sugestywna niż obiektywna. Jedno jest pewne - ekstremalne doznania zapewnione w 100%.
Siedzi się zwisając nogami w dół a prędkość 80 km/h i aż 5 inwersji sprawia że przeciążenia sięgają 5g.
Dla osób z lękiem wysokości będzie to podwójne przeżycie gdyż największe wzniesienie tej konstrukcji wynosi 33 metry co odpowiada 10 pietrom wieżowca choć już dziś ta wysokość została prawie podwojona. Mówię tu oczywiście o Hyperionie - najnowszej zabawce Eneryglandii - ale o nim później.

Ciekawa rzecz stała się już na samym początku naszego wejścia na Mayana - ktoś bowiem zostawił część swojego obiadu na fotelach więc organizatorzy musieli puścić ze 3 razy puste wagoniki aby się ładnie wywietrzały :-D
No a sam zjazd? Hmmm to pięknie pokazują zdjęcia. Oj działo się. Pełne zaskoczenie, mnie po przejechaniu całej trasy przez 5 minut gwizdało w głowie i uszach, Frankowi przeciążenia przekrzywiły twarz, Mati darł się wniebogłosy a nasza żeńska cześć ekipy nastawiała sobie kręgi szyjne. Hahahaha -  Mayan rzeczywiście wyciska z ciebie ostatnie soki.

FILM




Mayan w akcji :-D

Czy mi już tak zostanie???? :-D




Po uspokojeniu tyci zszarganych nerwów :-D zdecydowaliśmy się dobić na Tsunami Dropperze który majestatycznie góruje nad parkiem dostarczając śmiałkom odpowiednią dawkę adrenaliny. Przeciążenia rzędu 5,5 g i uczucie nieważkości skusi każdego szaleńca jak my :D

Oczywiście Frank przemianował nazwę urządzenia dla bardziej uwstecznionych umysłowo uczestników i nazwał ją "Góra - Dół" - gdyby się ktoś pytał co to za atrakcja? :-D



Szykujemy się do wystrzału





Kolejnym punktem obowiązkowym był Roller Coaster F1 który może nie jest już najnowszym dzieckiem parku ale nadal przyciąga tłumy spragnionych ekstremalnych zabaw.
Przyciągnął i nas - choć na początku pojawiały się pewne obawy czy to nie będzie drugi Mayan.

Na trasie 560 metrów F1 wystrzelił Nas z przyspieszeniem 4g - czyli o połowę większym niż start bolidów formuły jeden. 100 km/h osiągneliśmy w 2-3 sekundy by zaraz po tym zrobić pętle 360 stopni i poruszać się z prędkością 80 km/h przez całą trasę przejazdu odczuwając i zaliczając liczne pętle, inwersje i nachylenia. 100% adrenaliny mówię Wam - obecność obowiązkowa :)

FILM




























Klaudia udaję że jest jej dobrze :-D hahahahha

Przeżyłem :-D


Ok 3 mega atrakcja była za Nami :-D, żyjemy, lekko chrupie w kręgosłupie ale dajemy radę. Zapadła decyzja - idziemy tym razem się schłodzić - czyli czas na atrakcje wodne.
A tą atrakcją okazała się nowość w parku w Zatorze - Spill Water Anaconda

Tym razem podróżowaliśmy ogromnymi, dwudziestoosobowymi łodziami po trasie pełnej mokrych niespodzianek by wjechać na wysoką platformę która dwukrotnie z prędkością 55 km/h dosłownie zrzuciła Nas z niej w dół do basenu. Uderzając z impetem w wodę raczej nikt nie pozostaje wtedy suchy, my również - nie uszło nam to na sucho :-D
Powiem tak.... bardzo fajna rodzinna atrakcja którą powtórzyliśmy wielokrotnie.

























Po całych tych wspaniałościach musieliśmy tyci odsapnąć i ochłodzić od wewnątrz. A to oznaczało czas na lody i zimne napoje. W między czasie rozdzieliliśmy się na godzinkę by każdy z nas mógł jeszcze skorzystać z atrakcji wybranych przez siebie.
Załapaliśmy się nawet na 15 minutowy pokaz żonglerki czym tam popadnie - od piłki po pałki - wszystko okraszone dobrą muzą i oczopląsem - czyli magia światła i dźwięku.

Czyżby negatywny efekt rollercosterów?




Pod nieobecność żeńskiej części gawiedzi zaliczyliśmy jeszcze Dragona Roller Coaster'a który ukryty za górą wulkaniczną wydawał się niegroźny dla oka, jednak za chwilę przekonaliśmy się na własne oczy że to tylko pozory :)

FILM



























I zapewniam Was to nie był jeszcze koniec :-D

Po dłuższej nieco namowie udało mi się ich przekonać do nowej atrakcji Zatora jakim jest Speed Water Coaster

Zgadzam się z stroną reklamową Energylandii że ta zabawka to SPEKTAKULARNY, NAJWIĘKSZY I NAJSZYBSZY na świecie Speed Water Coaster bijący wszystkie możliwe, światowe rekordy wysokości i prędkości w swojej kategorii!

I powiem wam w skali 0-10 daje mu 8 pkt. Zaczyna się sennie i powoli. Płyniesz spokojnie łódeczką do miejsca w którym jesteś przechwycony i przenoszony na wysokość 60 metrów - czyli 2 krotnie wyższą niż Mayan by za chwilę pomknąć w dół z prędkością 110 km/h zahaczając o baseny z wodą. Wszystko dzieje się bardzo szybko że nie jesteś w stanie złapać myśli :-D

Zator zapewnia że nie ma takiego nigdzie indziej urządzenia w Europie, w USA czy nawet w Chinach – jest u nas, w Polsce, w Zatorze i jest Nasz.

No i zaliczyliśmy tego potwora.
Co z tego że byliśmy wszyscy mokrzy do suchej nitki - bo końcówka jest najlepsza - gdy już masz wrażenie że skończyłeś bieg, wpadasz z ogromną prędkością do basenu z wodą która po prostu wielkim chlustem wlewa ci się do wagoników w których siedzisz.
Sama podróż na górę jest również fascynująca. Biorąc pod uwagę że to był mój 1 raz, jedyne co mogłem powiedzieć na szczycie platformy to: cytuje: "I have a bad feelings about this" parafrazując słynną sekwencje ze Star Wars :-D



To po prostu trzeba zobaczyć :-D  FILM

Ostatnią atrakcją jaką tego dnia zaliczyliśmy (tak na dobitkę) był Boomerang, który porusza się z prędkością 70km/h zarówno w przód jak i w tył. Wysokość 25 m i unikalny układ toru sprawił że nawet taka pierdółka dostarczyła nam wiele radości. W kościach już nie chrupało więc można było poszaleć :-D

Niestety nie mamy z tego miejsca zdjęć więc pozostaje nam wrzucić FILM abyście przez chwile poczuli to samo co my :-)

Tak właśnie kończył się nasz pobyt w Energylandii - zanim jednak zakończę te moje wypociny wspomnę jeszcze o najnowszym dziecku Zatora czyli HYPERIONIE. Niestety nikt z uczestników nie miał odwagi go zaliczyć a samemu jakoś tak mi się nie chciało :-)
Będzie powód by tu wrócić i okiełzać tą bestie.

Reklama na stronie Energylandii zapewnia że:
Hyperion ma przy 1szym spadku 80 metrów wysokości i rozpędza się do 142 km/h.

A teraz przyjrzyjmy się szczegółowo jego parametrom: 
- Ponad 80-metrowy spadek,
- 77 metrów wysokości,
- prędkość:142 km/h,
- 85 stopni nachylenia przy spadku,
- tunel po pierwszym spadku,
- efekt wodny, splash flow
- przejazd przez tunel z maksymalną prędkością,
- liczne zwroty,
- maksymalna szybkość przy zakrętach i pikowaniu w dół,
- gigantyczna prędkość przy wyjazdach na wzniesienia, efekt nieważkości,
- fascynujące dodatnie i ujemne przeciążenia,
- podwójne zakręty,
- niespodziewane efekty grawitacyjne,
- panoramiczna fala, z zachwycającym widokiem,
- obrotowe nachylenia toru.

FILM

Atrakcja do zaliczenia w przyszłości.





















Nasz dzień oczywiście się jeszcze nie kończył. Musieliśmy się przetransportować do Żywca gdzie nocowaliśmy gdyż następnego dnia czekała na Nas Góra Żur? Żor? nieee - Żar ...ale to już inna bajka.
Z pozdrowieniami z Zatora dla nieobecnych.

We did it :-D




















środa, 17 sierpnia 2016

Mega ekstremalnie w Energylandii

Hello Witajcie wszyscy ci którzy uwielbiają ekstremalne zabawki.
Tym razem zabieramy Was do Energylandii - największego parku rozrywki w Polsce.


Lokalizacja: Zator k/Chrzanowa, ul.3 maja 2 przy trasie 44.

Cena biletu indywidualnego w sezonie 2016 - wynosiła: 109 zł od os.

Jak dojechać? To zależy skąd podróżujecie. Wszystkie potrzebne informację znajdziecie na głównej stronie Energylandii - www.energylandia.pl

W Energylandii pojawiliśmy się około 11.00. Szybka orientacja co i gdzie się znajduje przy pomocy mapy i zaczęła się nasza przygoda. I choć trochę w uszczuplonym składzie to zabawa była przednia :D

Witajcie w Energylandii :D






Zaczęliśmy od Dragona Roller Coaster'a który ukryty za górą wulkaniczną wydawał się niegroźny dla oka, jednak za chwilę przekonaliśmy się na własne oczy że to tylko pozory :)























Zaraz po przejeździe nabraliśmy apetytu na więcej. Kolejnym celem był Roller Coaster F1 który jest najnowszym dzieckiem parku.
Na trasie 560 metrów F1 wystrzelił Nas z przyspieszeniem 4g - czyli o połowę większym niż start bolidów formuły jeden. 100 km/h osiągneliśmy w 2-3 sekundy by zaraz po tym zrobić pętle 360 stopni i poruszać się z prędkością 80 km/h przez całą trasę przejazdu odczuwając i zaliczając liczne pętle, inwersje i nachylenia. 100% adrenaliny mówię Wam - obecność obowiązkowa :)



























Zaraz po F1 przyszła kolej na jeszcze bardziej ekstremalne doznania jakim była przejażdżka Roller Coaster'em Mayan. W skali od 1 do 10 - dajemy mu 10tkę - choć pewnie ocena będzie bardziej sugestywna niż obiektywna. Jedno jest pewne - ekstremalne doznania zapewnione w 100%.
Odczucia jak w myśliwcu F16, siedzi się zwisając nogami w dół a prędkość 80 km i aż 5 inwersji sprawia że przeciążenia sięgają 5g.
Dla osób z lękiem wysokości będzie to podwójne przeżycie gdyż największe wzniesienie tej konstrukcji wynosi 33 metry co odpowiada 10 pietrom wieżowca.






















Nas tak uzależnił od siebie, że musieliśmy go zaliczyć 2 krotnie :)
Po tych 3 mega atrakcjach trzeba było trochę ochłonąć więc skorzystaliśmy z wolnego czasu by coś przekąsić. Tuż obok lokalu był Apocalipto z którego skorzystali Adaś i Śledziu. Jakie były wrażenia? Ich miny mówiły same za siebie :D





















Zaraz potem chwilę relaksu przeżyliśmy korzystając z Water Parku, gdzie na pontonach pokonaliśmy mały tor wodny, który skutecznie jednak sprawił, że byliśmy cali mokrzy.

Duże dzieci :)





















Space Gun - ciekawe co to? Ahaha oj działo się jeszcze nie lataliśmy 360 stopni w powietrzu. Przynajmniej była okazja poczuć co czują astronauci wyrzuceni w przestrzeń kosmiczną.


No to jak już latamy wysoko to czemu by nie skorzystać z Tsunami Dropper'a który majestatycznie góruje nad parkiem dostarczając śmiałkom odpowiednią dawkę adrenaliny. Przeciążenia rzędu 5,5 g i uczucie nieważkości skusi każdego szaleńca jak my :D



Czując pewien niedosyt jeszcze raz wróciliśmy na 2 - wcześniej wymienione Roller Coastery "Mayan" i "F1" aby zaaplikować sobie odpowiednią dawkę adrenaliny. Warto nadmienić że fajną sprawą są robione zdjęcia podczas przejazdów i każdy z uczestników ekstremalnej przygody ma potem możliwość zakupu pamiątki pod postacią zdjęcia, które w sposób szczery i niezakłamany ukazuje nasze emocje podczas zjazdu :-D

Hahahahah mega focia





















Na sam koniec zostawiliśmy sobie niezwykle ekstremalną przejażdżkę Aztec Swing'iem. To jest czyste szaleństwo. Potężne wahadło wychylające się ponad ludzkie możliwości oraz kręcone się dookoła własnej osi fotele sprawiają że żołądek pochodzi do gardła. Nikogo tu zresztą nie dziwi fakt iż po zakończonej przejażdżce ludzie wymiotują do śmietników. Bo przecież krzyki typu - zatrzymajcie to cholerstwo - już nikogo nie dziwią.
Osobiście jestem w miarę wytrzymały ale to ustrojstwo sprawiło że raz otworzona jama ustna jest potem ciężka do zamknięcia. Mega przeciążenia - więc osobom z chorym sercem naprawdę nie polecamy tej zabawki. Kto nie wierzy - niech zapyta Adama :)





Jest jeszcze jeden czaderski wynalazek. Zwie się Space Booster - niestety kolejka do tego urządzenia okazała się zbyt przydługawa aby zaliczyć to coś co sprawia że tracisz kontakt z rzeczywistością a kończąc przejazd nie wiesz jak się nazywasz :D
Niech dopełnieniem tego co przed chwilą napisałem będzie ta krótka informacja techniczna o tym cudzie techniki.

Space Booster – Armagedon to kolejne urządzenie z sekcji ekstremalnej. Wysoki niczym drapacz chmur, prawdziwy wyciskacz adrenaliny – miejsce w którym rozegra się ostateczna walka między strachem a odwagą, czyli kosmiczny Armagedon. Podstawa tego urządzenia to ogromne ramię o średnicy 40 metrów poruszające się z niesamowitą prędkością dochodzącą do 100 km na godz. i generujące przeciążenie prawie 4g. Wyposażone jest w dwie czteroosobowe kapsuły, które napędzane siłą bezwładności obracają się wokół swojej osi. Jednego możecie być pewni… przejażdżki na Armagedonie nie zapomnicie do końca życia!


Tylko dla krejzoli :D





















Ostatnim urządzeniem jakie wypadało by zaliczyć w strefie Extreme jest Viking Rollercoaster - niestety podobna sytuacja jak w przypadku Space Boostera - długa kolejka - sprawiła że zrezygnowaliśmy z czekania na przejazd. Choć z widoku jaki nam się rozpościerał na tą atrakcję wnioskuję że jest ona raczej skierowana dla nieco młodszej ekipy - choć pewnie kiedyś i to uda Nam się zaliczyć.




















Podsumowując - strefa ekstremalna to jest to czego szukaliśmy. Naprawdę warto wydać tą stówkę aby się naładować pozytywną energią. Dla niedowiarków niech ten "FILM" będzie zaproszeniem do ekstremalnej zabawy z potężną dawką adrenaliny.

Naprawdę polecamy!!!

Przejechany dystans 592 km z naszego miejsca zamieszkania na trasie: Kalisz-Zator-Kalisz.

Jeszcze tu wrócimy :-D
Ahoj przygodo!